Czasem cię opuszcza ta nadzieja którą karmisz się 

Znów się boisz jutra choć i po nocy będzie dzień
Chciej zapomnieć o swych kochankach co przyszli i odeszli
A przyjaciel łykał z tobą łzy

Gdy nawet cię opuszcza anioł stróż wtedy jesteś sam
Nie wiesz dokąd pójść masz choć przyjaciel czeka na twój znak
Z ludzi tak już jest opuszczają cię przyszli i odejdą
Lecz przyjaciel nadal łykał łzy

Gdzieś tam za horyzontem wstaje nowy dzień
Spojrzy ci prosto w oczy słońcem strach opuści cię
Spójrz nas już nie lęka to co jest nieznane
Bo w przyjaźni silni mamy siebie nawzajem

Przyjaciele więc nie opuszczą cię przyszli by nie odejść
Zawsze będą z tobą łykać łzy









Cisza nic nie słychać 

prócz bicia mojego serca
dzisiaj jest ta chwila
że szczęśliwa jestem nie ja

Gdyby ból co czuję
mógł uskrzydlać
byłabym aniołem
od jutra
gdyby ten ból co czuję
mógł rozjaśniać
byłabym w oknie twym
jak gwiazda

Dziwi, dziwi, dziwi, dziwi
na ziemi takie piekło
dziwi, dziwi, dziwi, dziwi
że jeszcze dziwi mnie jak dziecko
dziwi, dziwi, dziwi, dziwi
że jeszcze serce mi nie pękło na pół, na pół

Gdyby ból co czuję
mógł uskrzydlać
byłabym w oknie twym
cieniem anioła stróża
gdyby ten ból
mógł w wodę mnie zmienić
spadałabym już na twą głowę
strumieniem

Dziwi, dziwi, dziwi, dziwi
na ziemi takie piekło
dziwi, dziwi, dziwi, dziwi
że jeszcze dziwi mnie jak dziecko
dziwi, dziwi, dziwi, dziwi
że jeszcze serce mi nie pękło na pół, na pół